niedziela, 30 października 2022

Wyznaję.

Lubisz czytać przejmujące opowieści, w których główną rolę gra dziecko? Dziecko, które musi spełnić ambicje rodziców. Dziecko wychowywane bez miłości. Dziecko, które nie zna smaku beztroskiej zabawy. W "Wyznaję" Jaume Cabré przedstawia historię chłopca, który stara się zrozumieć istotę zła, samotności i rodzinnych tajemnic. Adrian wychował się w domu, w którym najważniejsza była nauka i przyszła kariera. Jego ojcem był właściciel sklepu antykwarycznego, który kiedyś był duchownym, jednak porzucił kapłaństwo dla kobiety. Swojemu synowi przedstawił tylko jeden cel - ma zostać wybitnym humanistą. Matką Adriana była natomiast nieczuła, oschła kobieta, bardzo podporządkowana swojemu mężowi. Jednak jej wizja przyszłości dla syna była inna - chciała bowiem, by chłopiec został znakomitym skrzypkiem. Lingwistyka i muzyka na zawsze zmienią życie Adriana. Jedna z nich ukierunkuje jego życie zawodowe, druga zaś pozwoli zyskać prawdziwego, wiernego przyjaciela. Adrian, podobnie jak ojciec, pragnie otaczać się pięknymi przedmiotami, których posiadanie bardzo często związane jest z ludzką krzywdą, cierpieniem i złem. Za sprawą osiemnastowiecznych skrzypiec chłopak zbada dzieje hiszpańskiej inkwizycji oraz smutne losy dwudziestowiecznej Europy. Czy piękno, sztuka, miłość i przyjaźń są w stanie uchronić przed złem? Jaume Cabré to kataloński pisarz, który w dzieciństwie, podobnie jak jego bohater literacki, uczył się grać na skrzypcach, a później zajął się lingwistyką. Swoją książkę "Wyznaję" skomponował na kształt symfonii - występują w niej częste zmiany nastroju, tempa oraz głosu narracji. Specjalizuje się w literaturze pięknej, powieściach historycznych i czasopismach. Inne znane dzieła autora to: "Kiedy zapada mrok", "Podróż zimowa", "Agonia dźwięków", "Cień eunucha", "Jaśnie Pan" oraz "Głosy Pamano".

środa, 26 października 2022

Greta

Najczęściej widziała się u steru lub na dziobie statku, w powiewach morskiego wiatru, była noc i migotały gwiazdy. Patrzyła w niebo i wszystko było wielkie, rozległe i wolne. W końcu ogarniał ją jakby spokój mimo przepełniającego ją smutku, hardość zmieniała się w pokorę i zamiast złego anioła, który panował nad nią za dnia, siadał na jej łóżku dobry anioł. A gdy budziła się rankiem następnego dnia i spoglądała na ogród, gdy słyszała krzyk pawia na grzędzie, pytała samą siebie: „Czy ty jeszcze jesteś sobą? Czy jeszcze jesteś nieszczęśliwa?" I czasem sama już nie wiedziała, jak jest naprawdę. Ale nadchodziły również inne dni, kiedy to wiedziała aż nadto dobrze, kiedy ani zły, ani dobry duch, ani pokora, ani hardość nie potrafiły uchronić jej przed coraz bardziej gorzkim i namiętnie wzbierającym gniewem. Takim dniem, i to jednym z najgorszych, była wigilia, kiedy zapalono już świeczki na choince. Ale nie dla Grety. Greta przecież była już duża, nie, to dla małego, który od razu chciał chwytać płomyki, a przede wszystkim złote włosy anielskie, migocące pomiędzy gałązkami drzewka. — To dziecko Gerdta — powiedziała Greta, którą chciwość i skąpstwo brata stale napawały wstrętem. I odeszła do swoich podarków. Nie było ich zbyt wiele: piernik, jabłka i orzechy, i także gruby śpiewnik zapinany na klamry (mimo że miała już dwa takie same); na stronie tytułowej wielkimi literami, napisanymi ręką Trudy, widniało: „Przypowieści Salomonowe, roz. XVI, przyp. 18", Nie znała ich, ale wiedziała, że nie może to znaczyć nic dobrego. Gdy tylko nadarzyła się okazja, pobiegła na górę, by zajrzeć do wielkiej Biblii. I oto czytała: „Przed zginieniem przychodzi pycha, a przed upadkiem wyniosłość ducha". Nie sprawiała wrażenia zmieszanej czy w jakiś sposób dotkniętej.

Domowy Zwierzyniec

Królik domowy Nowy członek rodziny w naszym domu to na pewno bardzo trudna decyzja która musimy podjąć z całą naszą rodzinę. Bardzo dużo r...